Biznes plan





WYSZUKIWARKA


Polecane strony




Tagi


wierzytelności | zakup | makrootoczenie | reklama marketing mix | Wrocław | definicja biznes planu | informacje | papiery wartościowe | karta płatnicza | szkolenia |




Krach na giełdzie w 1997 roku a kryzys gospodarczy



W poniedziałek 27 października (który to miesiąc niezmiennie już wyznacza niesławne daty w historii rynków finansowych świata) 1997 roku, rynki papierów wartościowych na całym świecie zanotowały gwałtowny spadek cen akcji. Dow Jones Industrial Average stracił 554 punkty, czyli 7.2% wartości. Na rynkach europejskich zapanowała panika, indeksy wszystkich giełd spadły wyraźnie. Jednak najczarniejsze chmury zebrały się nad rynkami azjatyckimi. Zwłaszcza historia giełdy w Hong Kongu jest szokująca – indeks Hang Seng w poprzedni czwartek („Czarny Czwartek” 24 października) stracił 10.41 procent, głównie na skutek gwałtownej wyprzedaży akcji typu blue chips przez fundusze inwestycyjne i emerytalne. Seria spadków była kontynuowana w następny poniedziałek 27 października (6.7% spadek) oraz we wtorek (13.7% - największy w historii spadek na giełdzie w Hong Kongu).

Oznaki nadchodzącego kryzysu finansowego były widoczne już w połowie lata 1997 wraz z załamaniem na wschodnio-azjatyckich rynkach walutowych, wywołanym głównie przez spekulację. „Masa krytyczna” osiągnięta została 15 września 1997 roku – NYSE ogarnął kolejny z ataków paniki. W ciągu jednego dnia indeks Dow Jones stracił 247 punktów, najwięcej od czasów krachu z 1987 roku.

Symptomy były podobne co w przypadku krachu sprzed dziesięciu lat: „instytucjonalni spekulatorzy” sprzedali duże ilości akcji z zamiarem ich późniejszego odkupienia, jednak natychmiastowym efektem tych transakcji był gwałtowny spadek cen. Oprócz tradycyjnych papierów wartościowych dużą rolę w tych niesławnych wydarzeniach odegrały także różne „spekulacyjne” (jak je wówczas nazywano) instrumenty finansowe – futures i opcje.

Patrząc z perspektywy historycznej, kryzys finansowy z 1997 roku niósł ze sobą potencjalnie większe zagrożenie niż wydarzenia z 1987 roku. Wówczas waluty narodowe pozostały w miarę stabilne, w 1997 roku rynki walutowe wszystkich właściwie państw azjatyckich, a także większość rynków pozostałych państw świata, przeżywały gwałtowne wahania cen walut, ze zdecydowanym wskazaniem na spadki.

Po raz pierwszy chyba, tak wyraźnie było można zaobserwować niemal symbiotyczny związek pomiędzy giełdami papierów wartościowych a rynkami walutowymi. Inwestorzy instytucjonalni (np. Barrings Bank) okazali się zamieszani nie tylko w manipulację cen papierów wartościowych na rynkach giełdowych, ale również w skutecznym stopniu, pośrednio (pożyczki) i bezpośrednio (interwencje na rynkach walutowych) naruszyli rezerwy walutowe banków centralnych, zagrażając stabilności gospodarek narodowych

Kryzys finansowy w 1997 roku był dużym zaskoczeniem dla świata. Prognozy gospodarcze poprzedzające wydarzenia z października 1997 roku jednoznacznie mówiły o „silnych fundamentach gospodarki światowej ”. Oznaki słabnięcia rynków kapitałowych (a były takie – spadki na giełdach światowych w maju, lipcu i wrześniu) zostały przez analityków powszechnie zlekceważone i traktowane jako „drobne korekty”. Nawet krach na NYSE 27 października 1997 roku został uznany jako wpływ strukturalnie słabych gospodarek państw wschodnio-azjatyckich. Według mnie, nagły zwrot w postrzeganiu tamtejszego regionu przez inwestorów i ekonomistów ze Stanów Zjednoczonych można uznać za, co najmniej, niekonsekwentny, a przez to bardzo niepokojący (zagrażający stabilności – inwestor likwidujący swoje aktywa „w pięć minut” na pierwszy sygnał o zagrożeniu nie jest dobrym inwestorem).

Globalne „tygrysy” nagle, z dnia na dzień, stały się „leniwymi kaczkami” (dokładnie „lazy ducks” – amerykański kolokwializm na osobę bardzo leniwą). Nawet Alan Greenspan, szef Rezerwy Federalnej Stanów Zjednoczonych (o której szerzej poniżej) podszedł do możliwości światowego kryzysu finansowego bardzo trywialnie. W wywiadzie dla telewizji CNN w listopadzie 1997 roku zapewnił Wall Street, że ponieważ ma tak dominujący charakter w gospodarce światowej, nie powinna się obawiać kryzysu finansowego wywołanego przez „zaraźliwy charakter narodowych gospodarek, przenoszących swe słabości z jednego kraju do drugiego”.

Znaczenie tych słów jest chyba oczywiste. New York Stock Exchange znajduje się na samej górze hierarchicznej drabiny gospodarki światowej, przez co wektor wpływu i interakcji pomiędzy amerykańskim a pozostałymi rynkami papierów wartościowych jest skierowany wyłącznie w dół, mając swój punkt zaczepienia na giełdzie NYSE i rynku Nasdaq.

Czy oznacza to, że inwestorzy amerykańscy nie będą mieli najmniejszych skrupułów przed wycofaniem się z zagrożonych rynków (czyli mówiąc wprost ucieczką), co tylko przyspieszy załamanie rynkowe i odbierze szansę na natychmiastowe działania interwencyjne? Dzięki takiemu postawieniu sprawy, można by uznać (oczywiście tylko teoretycznie), że inwestorzy amerykańscy są wyłącznie spekulantami, przez co ich obecność na rynkach narodowych jest niepożądana.

Jak jest w rzeczywistości? Czy rynek papierów wartościowych może stać się katalizatorem globalnego kryzysu finansowego? Poniżej przedstawię własne przemyślenia na ten temat.

Nie podejmuje się jednoznacznie odpowiedzieć na powyższe dwa pytania. Można powiedzieć, że próba historyczna jest jeszcze za mała a niewiadomych zbyt wiele. Doświadczenia z roku 1997 wskazują na niebezpieczeństwo, jakie spekulacje finansowe na rynkach papierów wartościowych w połączeniu z nagłymi transferami dużych ilości funduszy spekulacyjnych pomiędzy krajami, mogą nieść dla gospodarek krajowych. Specyfika rynków walutowych, ich wzajemne powiązania, silniejsze nawet niż w przypadku rynków papierów wartościowych może spowodować, że kryzys walutowy na jednym z nich momentalnie przeniesie się na pozostałe.

Jedną z najbardziej prawdopodobnych przyczyn kryzysu finansowego są, oprócz słabnącej gospodarki, gwałtowne ruchy na rynku walutowym wywołane przez sprzedaż waluty krajowej. Ta z kolei, może być następstwem decyzji inwestorów zagranicznych o wycofaniu się z rynku papierów wartościowych danego kraju, na przykład na skutek niezadowalających wyników indeksów giełdowych. Krótka indukcja logiczna wskazuje jednoznacznie – giełda papierów wartościowych może być przyczyną globalnego kryzysu finansowego.

Jednak rzeczywistość nie jest taka prosta. Rządy oraz, przede wszystkim, banki centralne mają w swym arsenale środków bardzo skuteczne narzędzia zmniejszające ryzyko kryzysów walutowych. Podam dwa najprostsze przykłady. Rząd może, jeżeli zajdzie taka konieczność, powstrzymać odpływ kapitału zagranicznego poprzez zwiększenie oprocentowania obligacji rządowych – najbezpieczniejszej chyba formy inwestycji zagranicznych. Bank centralny natomiast, może skorzystać z dwóch bardzo efektywnych instrumentów – stopy procentowej (jeżeli groźba kryzysu finansowego jest dla ekonomistów ważniejsza niż ślepe trzymanie się wytycznych polityki inflacyjnej) oraz interwencji (sprzedaż rezerw walutowych w celu wzmocnienia waluty narodowej).

Tak więc, mimo teoretycznego prawdopodobieństwa zainicjowania kryzysu finansowego przez rynek papierów wartościowych (czyli giełda jako przyczyna główna, nie jako efekt ogólnie słabnącej gospodarki), realne wystąpienie takiego splotu wydarzeń można uznać za mało prawdopodobne. Niemniej jednak, giełda jak najbardziej może być silnym katalizatorem załamania na rynku finansowym, nie tyle przez same wahania cen papierów wartościowych (to jest konsekwencją następnego), co przez nagłe wycofanie się inwestorów zagranicznych z rynku danego kraju.

Tagi: #giełda #finanse #inwestycje

Podobne tematy:
- Krach na giełdzie w 1987 roku a kryzys gospodarczy
- Czy giełda to odbicie sytuacji gospodarczej kraju
- Zmiany prawne po krachu giełdowym w 1929 roku
- Rok 2001 a kryzys gospodarczy w USA
- Krach na giełdzie w 1929 roku - przyczyny i konsekwencje

Nowe tematy:
- Sytuacja firmy Opel na rynku
- Oferta firmy Opel na tle konkurencji
- Historia firmy Opel
- Wybór medium reklamowego
- Osobiste zabezpieczenia wierzytelności
- Formy zabezpieczeń wierzytelności banku
- Controlling w przedsiębiorstwie
- Czy giełda to odbicie sytuacji gospodarczej kraju
- Giełda jako wskaźnik koniunktury ex-ante
- Rok 2001 a kryzys gospodarczy w USA